Strona główna

piątek, 10 kwietnia 2015

ROZDZIAŁ 9

To była ciężka noc. Myślałam że to się już skończyło. Miałam te koszmary każdej nocy przez 4 miesiące po tym wypadku. Odkąd tu przyjechałam one się nie pojawiły. Ale teraz wróciły. Nie chce ich. Nie chce tego pamiętać.
Rano Zayn zawiózł mnie do domu. A tam mogłam się odświeżyć i przebrać w nowe ciuchy. Śniadanie zjadłam u Zayna. Chłopak cierpliwie czekał na mnie w samochodzie przed domem. Wsiadłam do auta i ruszyliśmy do szkoły.
- Hej kochanie!- przywitał mnie Calum
- Cześć skarbie.
Z Zayn’em pożegnałam si e przy samochodzie a potem on gdzieś poszedł.
- Czemu się wczoraj nie widzieliśmy?
- Bo nie mieliśmy razem żadnej lekcji? A resztę dnia spędziłam z Zayn’em?
- Malikiem?
- Taa
- Mówiłem ci żeby się z nim nie zadawać
- Nie znasz go
- Nie trawie tego gościa
Przerwał nam dzwonek. Poszliśmy na lekcje.
***
Gdy wróciłam do domu nie miałam co robić, nudziło mi się. Napisałam do Caluma.
Do Cal: Caaaaaaaaaal
Od Cal: Czego?
Do Cal: Co taki nie miły ?
Od Cal: Sorry. Myślałem, że to zabrzmiało śmiesznie. W mojej głowie to było śmieszne.
Co za kretyn…
Do Cal: Co powiesz na imprezę?
Od Cal: Tak w tygodniu?
Do Cal: No weź, nie będziemy długo.
Od Cal: Dobra, przyjadę o 19.
Do Cal: Kocham cie!
Już mi nie odpisał. Była 17. Jeszcze dwie godziny. Zaczęłam się szykować. Zrobiłam delikatny makijaż. Zdecydowałam się założyć czarne rurki i czarną bluzkę na szerokich ramiączkach. Do tego moje ulubione turkusowe lity.
Calum po jakimś czasie przyjechał. Założyłam kask na głowę. Calum podjechał pod inny club, nie ten w którym byłam ostatnio. Ten nazywał się ‘Tokyo’. Tu ochroniarze nie sprawdzali więc bez problem dostaliśmy się do środka. Usiedliśmy na krzesłach barowych i zamówiliśmy drinki.
- Po co w ogóle tu przyjechaliśmy?
- Żeby odreagować
- Od czego?
- Życia- wzruszyłam ramionami.
Kilka minut później opróżniliśmy swoje szklanki i ruszyliśmy na parkiet. Cal już znalazł sobie jakąś laskę i mnie zostawił. Tańczyłam sama, ale niedługo, po przyczepił się do mnie jakiś facet. Potańczyliśmy chwile, zanim gość pociągnął mnie gdzieś. Dotarliśmy do loży VIP-ów i usiedliśmy na miękkich kanapach. Na stoliku leżały woreczki z białym proszkiem w środku. Po chwili jakiś inny facet wysypał zawartość woreczka na blat i uformował z niego podłużną linie. Już wiedziałam co to jest. Przesunęłam się bliżej i wciągnęłam jedną działkę. Efekty poczułam parę minut później. Śmiałam się ze wszystkiego.
- Możesz mieć tego więcej, maleńka- odezwał się jeden z mężczyzn.
- Tak, tak. Super!- ucieszyłam się jak dziecko. Rozsypał dla mnie jeszcze jedną działkę którą wciągnęłam.
- jeśli będziesz chciała jeszcze kiedyś to wiesz gdzie mnie szukać- dał mi swój numer telefonu.
Wyszłam z tej loży ledwo stojąc na nogach. Szukałam chyba Caluma. W tłumie ludzie zauważyłam czarną czuprynę która ciągle się rozgląda. Wkrótce odnalazł mnie wzrokiem. Przepchał się do mnie i gdy był jakieś 2 metry ode mnie, rzuciłam się mu na szyje.
- Caluuuuuuuuum! Ty słońce ty moje! Kocham cie.
- Wychodzimy- złapał mnie na ramie i pociągnął w stronę wyjścia. Był wkurzony. Gdy byliśmy już na zewnątrz Cal od razu zaczął na mnie wrzeszczeć.
- Ty jesteś głupia czy głupia?- zaśmiałam się tylko.
- Caluś. Gdzie idziemy?
- Ty jedziesz do domu, idiotko.
***
- Nie wiem, Alex, dlaczego to znów zrobiłaś- mówił chaotycznie chodząc w tę i powrotem po pokoju. Ja natomiast leżałam na łóżku. Tylko nie wiem kiedy zdążył się tu znaleźć.
- Ja też nie wiem czemu. Po prostu nie mogłam się oprzeć. Tak strasznie mnie do tego ciągnęło..
- Obiecałaś mi..
- Tak, wiem. Przepraszam.
- Alex, ty się już od tego uzależniłaś.
- Co? Nie! Oczywiście, że nie!
- Ciągnie cie do tego, że nie dajesz rady się oprzeć.
- No i co. To że wzięłam to gówno 2 razy to nie znaczy, że jestem uzależniona.
- Uzależnić się można po pierwszym razie.
- Nie wmówisz mi tego.
- Chcę dla ciebie jak najlepiej- podszedł do mnie i usiadł na łóżku.
- Wiem- przytuliłam się do niego.- Wniosłeś mnie do domu?
- Tak
- Mój tata zauważył ?
- Tak
- O boże! Co powiedziałeś?
- Że zasnęłaś jak jechaliśmy taksówką
- Czemu jechaliśmy taksówką?
- Gdybym wracał motorem, ty byś z niego spadła w tym stanie.
- Racja.

Lubie imprezować, ale jedyne co mnie denerwuje to to, że później nic nie pamiętam i muszę się tego dowiadywać od innych. Może Calum ma racje? Może jestem uzależniona? Niee. Na pewno nie. Prawda?

środa, 1 kwietnia 2015

ROZDZIAŁ 8

Niedziele spędziłam z tatą na oglądaniu  filmów, a w poniedziałek znowu szkoła. Chodzę tam bo muszę i wcale nie zależy mi na ocenach mama same 3 i 4. Myśle, że i tak są dobre skoro wcale nie zaglądam do książek. Jednym pocieszeniem że tam muszę chodzić jest to, że widzę się z chłopakami, Ari i poniekąd z Zaynem. Polubiłam go.
Poszłam na lekcje. Zadali nam napisać wypracowanie na za tydzień. Świetnie.
Gdy wyszłam z klasy na korytarzu spotkałam Zayna.
- Cześć- przywitał się.
- Hej
- Siedzisz ze mną na lunchu ?
- Pewnie
Usiedliśmy przy jednym z stolików.
- Nie jesz nic?- zapytał mnie
- Nie mam ochoty. Zjadłabym naleśniki.
- Lubisz naleśniki?
- Mogę je jeść kilogramami.
- Tak jak ja- uśmiechnął się- Idziemy dzisiaj tam gdzie zawsze- bardziej stwierdził niż zapytał.
- Okey.
Po lekcjach poszłam do domu zjadłam coś i wyszłam na dwór, gdy szłam wiadomo gdzie t zapaliła papierosa. Zayn już tam był. Podeszłam bliżej. Chłopak siedział na rozłożonym kocu na ziemi a obok niego stał kosz piknikowy. Usiadłam obok niego.
- Co tam masz?
-Naleśniki.
- Naleśniki?!- od razu się ucieszyłam
- Chciałaś to masz.
- Słodki jesteś.
- Nie mów że jestem słodki- skrzywił się.
- Ale ty jesteś słodki.
- To pedalskie.
Wzruszyłam ramionami. Zaczęłam się zajadać tymi pysznościami.
- Opowiedz coś o sobie.
- Nazywam się Alex Lee co już wiesz. Mam 17 lat na razie ale zaraz 18. Mam tatuaże. Kiedyś byłam gruba. Od dziecka mieszkałam w Londynie. Razem z tatą przyjechaliśmy tutaj by zapomnieć o… - co ja robię nie mogę mu o tym powiedzieć, przynajmniej narazie.
- O czym ?- zapytał
- Nie chce o tym rozmawiać. Może kiedyś ci powiem.
- W porządku.
- Teraz ty.
- Nazywam się Zayn Malik,  mam 19 lat. Od urodzenia mieszkam w Bradford. Też mam tatuaże, dużo tatuaży.
- Powiedziałaś że zaraz masz 18. Więc kiedy masz urodziny?
- 9 czerwca.
- To jeszcze prawie 2 miesiące.
- Wow, jesteś niezły z matmy. A ty kiedy masz ?
- 12 stycznia.
- To się spóźniłam.
- Trochę.
Najadłam się i położyłam się na kocu. Zayn w tym momencie się nade mną nachylił i lekko musnął moje usta. Gdy zobaczył, że oddałam pakunek, pocałował mnie namiętniej.
- Dlaczego?- zapytałam, gdy się już od siebie troche odkleiliśmy, patrząc sobie w oczy.
- Dlaczego co ?
- Dlaczego mnie pocałowałeś?
- Spodobałaś mi się. Jesteś inna. Wyjątkowa. Chodzisz swoimi ścieżkami. Nie obchodzi cie opinia ludzi. Jesteś szczęśliwa a jednocześnie smutna. Jesteś dla mnie zagadką.
- Nie znasz mnie zbyt dobrze by tak mówić.
- Wyraźnie na tyle dobrze by móc tak powiedzieć
Położy się obok mnie. A ja ułożyłam głowę na jego torsie.
- To prawda. Nie obchodzi mnie co myślą ludzie. Ja nawet nie biorę życia na poważnie. Nic mnie nie obchodzi. Dlatego ważne jest dla mnie korzystać z życia póki jest czas.
- Co masz na myśli mówiąc „póki jest czas” ?
- W każdej chwili może się coś stać a my tego nie przewidzimy.
Zayn jakby rozmyślał nad moimi słowami
- Co symbolizuje ten tatuaż?- zapytał wzkazując na moją prawą dłoń. Widniała tam pajęczyna na całej dłoni oprócz palców.
- Zrobiłam ją by, jakby przemóc strach. Panicznie boję się pająków i wszystkiego co z nimi związane. Przełamałam się troche robiąc ją.
- Masz jeszcze inne tatuaże?
- Taa. Tutaj- powiedziałam ukazując lewą dłoń- gwiazdka symbolizuje w moim przypadku ważny przełom w moim życiu, on mnie zmienił. I jeszcze mój znak zodiaku za uchem.
- A twoje co symbolizują?
- Zbyt dużo by mówić
- Fakt- zgodziłam się- Tak w ogóle to czemu ja nie wiem gdzie ty mieszkasz ?
- Nie pytałaś się
- Ale teraz się pytam.
- Chodź- podniósł się, zwinął koc i ruszyliśmy.
Szliśmy w przeciwnym kierunku z którego ja przychodzę. Kilka może kilkanaście minut później znaleźliśmy się naprzeciwko małego domku. Weszliśmy do środka. Zayn poszedł do kuchni zanieść koszyk, a ja poszłam na nim.
- Coś do picia?
- Wody- nalał mi wody do szklanki a sobie soku.
- Wiesz, że jest już 23?
- Tak późno? Muszę wracać
- Możesz zostać na noc.
-  Nie wiem…
- pooglądamy sobie filmy.
- Dobra. Tylko msze zadzwonić do taty.- wykonałam telefon do taty mówiąc, że śpię u koleżanki. Zgodził się. Weszłam do salonu gdzie Zayn leżał na sofie.
- To co oglądamy?
- Komedie.
- Wolałabym romansidło.
- Dziewczyny.. ale ja nie będę tego oglądał- po kłótni na temat wyboru filmu doszliśmy do wniosku że nic nie ogladamy.
- To co robimy?
- Gadamy.
- Ok. To, Zayn, czemu mieszkasz sam?
- Bo tak
- To nie jest odpowiedź.
- Po prostu, Alex- spiął się
- Dlaczego się złościsz?
- Ja nie mam rodziny, Alex.
- Każdy ją ma
- Ja nie.
- W porządku. Nie naciskam.
- Chcesz wziąć prysznic? Ręczniki są w szafce obok umywalki. Tylko czekaj dam ci jakąś bluzkę.
Poszedł zapewne do sypialni, a wrócił z czrnym podkoszulkiem
- Dzięki.
Weszłam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic. Wytarłam swoje ciało ręcznikiem. Założyłam na siebie T-shirt  Zayna i wyszłam na korytarz. Zayna znalazłam w jego pokoju.
- Gdzie mogę spać?
- Tutaj- odpowiedział obojętnie
- Tutaj? Z tobą? Mogę spać na kanapie.
- Ale możesz też spać ze mną
- Nie będę z tobą spać.
- Naprawdę mi przykro, ale będziesz.
W myślach strzelałam w niego piorunami. Usiadłam na łóżku, a Zayn poszedł pod prysznic. Siedział tam już 15 minut. Byłam zmęczona. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
***
Zima. Pada śnieg. Muzyka w samochodzie gra głośno.
- Mamo, patrz- zrobiłam głupią minę, a mama się ze mnie śmiała. Dołączy łam do niej.
Nagle mama zaczęła gwałtownie hamować. Pisk. Huk. Byłam wystraszona. Głowa mojej mamy leżała na kierownicy, a z jej nosa sączyła się krew.
- Mamo!- krzyknęłam, ale ona nawet nie drgnęła. Była nie przytomna. Potrząsnęłam nią, ale to nic się nie działo.
Nie wiedziałam co robić. Do samochodu podbiegł jakiś człowiek. Próbował otworzyć drzwi kierowcy ale nie dawał rady. Zacięły się.
- Musisz natychmiast wyjść z auta- zwrócił się do mnie.
- Ale moja ma..
- Szybko- krzyknął
 Mężczyzna wyciągnął mnie z samochodu i zaczął ze mną biec. Ledwo odbiegliśmy a usłyszałam wybuch. Upadliśmy na ziemie. Spojrzałam w kierunku auta, które teraz stał w płomieniach.
- NIEE!- krzyknęłam płaczliwie. Podniosłam się z ziemi i chciałam ratować moją mamę. Mężczyzna zatrzymał mnie, nie dając mi możliwości ruchu.
- Puść mnie! Muszę ją ratować- nie zareagował- Mamo!!- płakałam.

- Alex! Już dobrze. Obudź się- słyszałam głos Zayna. Sceny wypadku zniknęły sprzed moich oczu, a zastąpiła je twarz Zayna. Wtuliłam się w niego. Nie chcę tego pamiętać.
- Tak bardzo nie chcę mieć już tych koszmarów, Zayn.
- Jakich?- cały czas mnie do siebie tulił
Uspokoiła się trochę i zdobyłam się na opowiedzenie tego tragicznego wydarzenia. Zaczęłam mu opowiadać.
- Jak się później okazało nasz samochód uderzył w ogromnego tira. Nie wiem czemu ja jeszcze żyje. Moja mama nie miała tego szczęścia. A to wszystko moja wina. Gdyby nie ja..- powiedziałam już ciczej ostatnie zdanie.
- Cii. To nie twoja wina. To był wypadek.

Zayn ciągle mnie uspokajał. Wreszcie zasnęłam wyczerpana w jego ramionach.

-----------------------
Hej!!! 
Przepraszam za tak długą nieobecność, moje lenistwo przekracza wszystko. Teraz postaram się dodawać rozdziały regularnie. Mam nadzieje że tu jeszcze ktoś jest. Do zobaczenia ! :*