Strona główna

piątek, 10 kwietnia 2015

ROZDZIAŁ 9

To była ciężka noc. Myślałam że to się już skończyło. Miałam te koszmary każdej nocy przez 4 miesiące po tym wypadku. Odkąd tu przyjechałam one się nie pojawiły. Ale teraz wróciły. Nie chce ich. Nie chce tego pamiętać.
Rano Zayn zawiózł mnie do domu. A tam mogłam się odświeżyć i przebrać w nowe ciuchy. Śniadanie zjadłam u Zayna. Chłopak cierpliwie czekał na mnie w samochodzie przed domem. Wsiadłam do auta i ruszyliśmy do szkoły.
- Hej kochanie!- przywitał mnie Calum
- Cześć skarbie.
Z Zayn’em pożegnałam si e przy samochodzie a potem on gdzieś poszedł.
- Czemu się wczoraj nie widzieliśmy?
- Bo nie mieliśmy razem żadnej lekcji? A resztę dnia spędziłam z Zayn’em?
- Malikiem?
- Taa
- Mówiłem ci żeby się z nim nie zadawać
- Nie znasz go
- Nie trawie tego gościa
Przerwał nam dzwonek. Poszliśmy na lekcje.
***
Gdy wróciłam do domu nie miałam co robić, nudziło mi się. Napisałam do Caluma.
Do Cal: Caaaaaaaaaal
Od Cal: Czego?
Do Cal: Co taki nie miły ?
Od Cal: Sorry. Myślałem, że to zabrzmiało śmiesznie. W mojej głowie to było śmieszne.
Co za kretyn…
Do Cal: Co powiesz na imprezę?
Od Cal: Tak w tygodniu?
Do Cal: No weź, nie będziemy długo.
Od Cal: Dobra, przyjadę o 19.
Do Cal: Kocham cie!
Już mi nie odpisał. Była 17. Jeszcze dwie godziny. Zaczęłam się szykować. Zrobiłam delikatny makijaż. Zdecydowałam się założyć czarne rurki i czarną bluzkę na szerokich ramiączkach. Do tego moje ulubione turkusowe lity.
Calum po jakimś czasie przyjechał. Założyłam kask na głowę. Calum podjechał pod inny club, nie ten w którym byłam ostatnio. Ten nazywał się ‘Tokyo’. Tu ochroniarze nie sprawdzali więc bez problem dostaliśmy się do środka. Usiedliśmy na krzesłach barowych i zamówiliśmy drinki.
- Po co w ogóle tu przyjechaliśmy?
- Żeby odreagować
- Od czego?
- Życia- wzruszyłam ramionami.
Kilka minut później opróżniliśmy swoje szklanki i ruszyliśmy na parkiet. Cal już znalazł sobie jakąś laskę i mnie zostawił. Tańczyłam sama, ale niedługo, po przyczepił się do mnie jakiś facet. Potańczyliśmy chwile, zanim gość pociągnął mnie gdzieś. Dotarliśmy do loży VIP-ów i usiedliśmy na miękkich kanapach. Na stoliku leżały woreczki z białym proszkiem w środku. Po chwili jakiś inny facet wysypał zawartość woreczka na blat i uformował z niego podłużną linie. Już wiedziałam co to jest. Przesunęłam się bliżej i wciągnęłam jedną działkę. Efekty poczułam parę minut później. Śmiałam się ze wszystkiego.
- Możesz mieć tego więcej, maleńka- odezwał się jeden z mężczyzn.
- Tak, tak. Super!- ucieszyłam się jak dziecko. Rozsypał dla mnie jeszcze jedną działkę którą wciągnęłam.
- jeśli będziesz chciała jeszcze kiedyś to wiesz gdzie mnie szukać- dał mi swój numer telefonu.
Wyszłam z tej loży ledwo stojąc na nogach. Szukałam chyba Caluma. W tłumie ludzie zauważyłam czarną czuprynę która ciągle się rozgląda. Wkrótce odnalazł mnie wzrokiem. Przepchał się do mnie i gdy był jakieś 2 metry ode mnie, rzuciłam się mu na szyje.
- Caluuuuuuuuum! Ty słońce ty moje! Kocham cie.
- Wychodzimy- złapał mnie na ramie i pociągnął w stronę wyjścia. Był wkurzony. Gdy byliśmy już na zewnątrz Cal od razu zaczął na mnie wrzeszczeć.
- Ty jesteś głupia czy głupia?- zaśmiałam się tylko.
- Caluś. Gdzie idziemy?
- Ty jedziesz do domu, idiotko.
***
- Nie wiem, Alex, dlaczego to znów zrobiłaś- mówił chaotycznie chodząc w tę i powrotem po pokoju. Ja natomiast leżałam na łóżku. Tylko nie wiem kiedy zdążył się tu znaleźć.
- Ja też nie wiem czemu. Po prostu nie mogłam się oprzeć. Tak strasznie mnie do tego ciągnęło..
- Obiecałaś mi..
- Tak, wiem. Przepraszam.
- Alex, ty się już od tego uzależniłaś.
- Co? Nie! Oczywiście, że nie!
- Ciągnie cie do tego, że nie dajesz rady się oprzeć.
- No i co. To że wzięłam to gówno 2 razy to nie znaczy, że jestem uzależniona.
- Uzależnić się można po pierwszym razie.
- Nie wmówisz mi tego.
- Chcę dla ciebie jak najlepiej- podszedł do mnie i usiadł na łóżku.
- Wiem- przytuliłam się do niego.- Wniosłeś mnie do domu?
- Tak
- Mój tata zauważył ?
- Tak
- O boże! Co powiedziałeś?
- Że zasnęłaś jak jechaliśmy taksówką
- Czemu jechaliśmy taksówką?
- Gdybym wracał motorem, ty byś z niego spadła w tym stanie.
- Racja.

Lubie imprezować, ale jedyne co mnie denerwuje to to, że później nic nie pamiętam i muszę się tego dowiadywać od innych. Może Calum ma racje? Może jestem uzależniona? Niee. Na pewno nie. Prawda?

środa, 1 kwietnia 2015

ROZDZIAŁ 8

Niedziele spędziłam z tatą na oglądaniu  filmów, a w poniedziałek znowu szkoła. Chodzę tam bo muszę i wcale nie zależy mi na ocenach mama same 3 i 4. Myśle, że i tak są dobre skoro wcale nie zaglądam do książek. Jednym pocieszeniem że tam muszę chodzić jest to, że widzę się z chłopakami, Ari i poniekąd z Zaynem. Polubiłam go.
Poszłam na lekcje. Zadali nam napisać wypracowanie na za tydzień. Świetnie.
Gdy wyszłam z klasy na korytarzu spotkałam Zayna.
- Cześć- przywitał się.
- Hej
- Siedzisz ze mną na lunchu ?
- Pewnie
Usiedliśmy przy jednym z stolików.
- Nie jesz nic?- zapytał mnie
- Nie mam ochoty. Zjadłabym naleśniki.
- Lubisz naleśniki?
- Mogę je jeść kilogramami.
- Tak jak ja- uśmiechnął się- Idziemy dzisiaj tam gdzie zawsze- bardziej stwierdził niż zapytał.
- Okey.
Po lekcjach poszłam do domu zjadłam coś i wyszłam na dwór, gdy szłam wiadomo gdzie t zapaliła papierosa. Zayn już tam był. Podeszłam bliżej. Chłopak siedział na rozłożonym kocu na ziemi a obok niego stał kosz piknikowy. Usiadłam obok niego.
- Co tam masz?
-Naleśniki.
- Naleśniki?!- od razu się ucieszyłam
- Chciałaś to masz.
- Słodki jesteś.
- Nie mów że jestem słodki- skrzywił się.
- Ale ty jesteś słodki.
- To pedalskie.
Wzruszyłam ramionami. Zaczęłam się zajadać tymi pysznościami.
- Opowiedz coś o sobie.
- Nazywam się Alex Lee co już wiesz. Mam 17 lat na razie ale zaraz 18. Mam tatuaże. Kiedyś byłam gruba. Od dziecka mieszkałam w Londynie. Razem z tatą przyjechaliśmy tutaj by zapomnieć o… - co ja robię nie mogę mu o tym powiedzieć, przynajmniej narazie.
- O czym ?- zapytał
- Nie chce o tym rozmawiać. Może kiedyś ci powiem.
- W porządku.
- Teraz ty.
- Nazywam się Zayn Malik,  mam 19 lat. Od urodzenia mieszkam w Bradford. Też mam tatuaże, dużo tatuaży.
- Powiedziałaś że zaraz masz 18. Więc kiedy masz urodziny?
- 9 czerwca.
- To jeszcze prawie 2 miesiące.
- Wow, jesteś niezły z matmy. A ty kiedy masz ?
- 12 stycznia.
- To się spóźniłam.
- Trochę.
Najadłam się i położyłam się na kocu. Zayn w tym momencie się nade mną nachylił i lekko musnął moje usta. Gdy zobaczył, że oddałam pakunek, pocałował mnie namiętniej.
- Dlaczego?- zapytałam, gdy się już od siebie troche odkleiliśmy, patrząc sobie w oczy.
- Dlaczego co ?
- Dlaczego mnie pocałowałeś?
- Spodobałaś mi się. Jesteś inna. Wyjątkowa. Chodzisz swoimi ścieżkami. Nie obchodzi cie opinia ludzi. Jesteś szczęśliwa a jednocześnie smutna. Jesteś dla mnie zagadką.
- Nie znasz mnie zbyt dobrze by tak mówić.
- Wyraźnie na tyle dobrze by móc tak powiedzieć
Położy się obok mnie. A ja ułożyłam głowę na jego torsie.
- To prawda. Nie obchodzi mnie co myślą ludzie. Ja nawet nie biorę życia na poważnie. Nic mnie nie obchodzi. Dlatego ważne jest dla mnie korzystać z życia póki jest czas.
- Co masz na myśli mówiąc „póki jest czas” ?
- W każdej chwili może się coś stać a my tego nie przewidzimy.
Zayn jakby rozmyślał nad moimi słowami
- Co symbolizuje ten tatuaż?- zapytał wzkazując na moją prawą dłoń. Widniała tam pajęczyna na całej dłoni oprócz palców.
- Zrobiłam ją by, jakby przemóc strach. Panicznie boję się pająków i wszystkiego co z nimi związane. Przełamałam się troche robiąc ją.
- Masz jeszcze inne tatuaże?
- Taa. Tutaj- powiedziałam ukazując lewą dłoń- gwiazdka symbolizuje w moim przypadku ważny przełom w moim życiu, on mnie zmienił. I jeszcze mój znak zodiaku za uchem.
- A twoje co symbolizują?
- Zbyt dużo by mówić
- Fakt- zgodziłam się- Tak w ogóle to czemu ja nie wiem gdzie ty mieszkasz ?
- Nie pytałaś się
- Ale teraz się pytam.
- Chodź- podniósł się, zwinął koc i ruszyliśmy.
Szliśmy w przeciwnym kierunku z którego ja przychodzę. Kilka może kilkanaście minut później znaleźliśmy się naprzeciwko małego domku. Weszliśmy do środka. Zayn poszedł do kuchni zanieść koszyk, a ja poszłam na nim.
- Coś do picia?
- Wody- nalał mi wody do szklanki a sobie soku.
- Wiesz, że jest już 23?
- Tak późno? Muszę wracać
- Możesz zostać na noc.
-  Nie wiem…
- pooglądamy sobie filmy.
- Dobra. Tylko msze zadzwonić do taty.- wykonałam telefon do taty mówiąc, że śpię u koleżanki. Zgodził się. Weszłam do salonu gdzie Zayn leżał na sofie.
- To co oglądamy?
- Komedie.
- Wolałabym romansidło.
- Dziewczyny.. ale ja nie będę tego oglądał- po kłótni na temat wyboru filmu doszliśmy do wniosku że nic nie ogladamy.
- To co robimy?
- Gadamy.
- Ok. To, Zayn, czemu mieszkasz sam?
- Bo tak
- To nie jest odpowiedź.
- Po prostu, Alex- spiął się
- Dlaczego się złościsz?
- Ja nie mam rodziny, Alex.
- Każdy ją ma
- Ja nie.
- W porządku. Nie naciskam.
- Chcesz wziąć prysznic? Ręczniki są w szafce obok umywalki. Tylko czekaj dam ci jakąś bluzkę.
Poszedł zapewne do sypialni, a wrócił z czrnym podkoszulkiem
- Dzięki.
Weszłam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic. Wytarłam swoje ciało ręcznikiem. Założyłam na siebie T-shirt  Zayna i wyszłam na korytarz. Zayna znalazłam w jego pokoju.
- Gdzie mogę spać?
- Tutaj- odpowiedział obojętnie
- Tutaj? Z tobą? Mogę spać na kanapie.
- Ale możesz też spać ze mną
- Nie będę z tobą spać.
- Naprawdę mi przykro, ale będziesz.
W myślach strzelałam w niego piorunami. Usiadłam na łóżku, a Zayn poszedł pod prysznic. Siedział tam już 15 minut. Byłam zmęczona. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
***
Zima. Pada śnieg. Muzyka w samochodzie gra głośno.
- Mamo, patrz- zrobiłam głupią minę, a mama się ze mnie śmiała. Dołączy łam do niej.
Nagle mama zaczęła gwałtownie hamować. Pisk. Huk. Byłam wystraszona. Głowa mojej mamy leżała na kierownicy, a z jej nosa sączyła się krew.
- Mamo!- krzyknęłam, ale ona nawet nie drgnęła. Była nie przytomna. Potrząsnęłam nią, ale to nic się nie działo.
Nie wiedziałam co robić. Do samochodu podbiegł jakiś człowiek. Próbował otworzyć drzwi kierowcy ale nie dawał rady. Zacięły się.
- Musisz natychmiast wyjść z auta- zwrócił się do mnie.
- Ale moja ma..
- Szybko- krzyknął
 Mężczyzna wyciągnął mnie z samochodu i zaczął ze mną biec. Ledwo odbiegliśmy a usłyszałam wybuch. Upadliśmy na ziemie. Spojrzałam w kierunku auta, które teraz stał w płomieniach.
- NIEE!- krzyknęłam płaczliwie. Podniosłam się z ziemi i chciałam ratować moją mamę. Mężczyzna zatrzymał mnie, nie dając mi możliwości ruchu.
- Puść mnie! Muszę ją ratować- nie zareagował- Mamo!!- płakałam.

- Alex! Już dobrze. Obudź się- słyszałam głos Zayna. Sceny wypadku zniknęły sprzed moich oczu, a zastąpiła je twarz Zayna. Wtuliłam się w niego. Nie chcę tego pamiętać.
- Tak bardzo nie chcę mieć już tych koszmarów, Zayn.
- Jakich?- cały czas mnie do siebie tulił
Uspokoiła się trochę i zdobyłam się na opowiedzenie tego tragicznego wydarzenia. Zaczęłam mu opowiadać.
- Jak się później okazało nasz samochód uderzył w ogromnego tira. Nie wiem czemu ja jeszcze żyje. Moja mama nie miała tego szczęścia. A to wszystko moja wina. Gdyby nie ja..- powiedziałam już ciczej ostatnie zdanie.
- Cii. To nie twoja wina. To był wypadek.

Zayn ciągle mnie uspokajał. Wreszcie zasnęłam wyczerpana w jego ramionach.

-----------------------
Hej!!! 
Przepraszam za tak długą nieobecność, moje lenistwo przekracza wszystko. Teraz postaram się dodawać rozdziały regularnie. Mam nadzieje że tu jeszcze ktoś jest. Do zobaczenia ! :*

niedziela, 25 stycznia 2015

LIEBSTER AWARD

Hej!. Zostałam nominowana do Liebster Blog Award już po raz drugi tym razem przez: http://secretsbrandon.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award-2.html

Pytania:
1. Jak masz na imię?
   Patrycja
2. Kiedy zamierzasz skończyć bloga?
   Na razie nie zamierzam go kończyć. xx
3. Ulubiona gra, serial, książka i film?
   Nie gram w gry, oglądam dużo seriali, nie czytam książek, a filmów mam zbyt dużo ulubionych by    wybrać jeden x
4. Jakiej muzyki słuchasz?
   Nie ograniczam się co do muzyki i słucham każdego gatunku po trochu ale tak najbardziej to pop.
5. Jakiego rodzaju ff lubisz czytać?
   Takie które czytając mogę wylać miliony łez.
6. W skali od 1-10 jak oceniasz swojego bloga?
   Idk, ale słabo.
7. Czy masz zwierzę?
    Mam, psa.
8. Zdradź mały spojler dotyczący twojego ff ( może to być cytat lub nawet jakaś mało znacząca sytuacja/wydarzenie)
   "-Tutaj? Z tobą? Mogę spać na kanapie.
    - Ale możesz też spać ze mną.
    - Nie będę z tobą spała!
    - Naprawdę mi przykro, ale będziesz. "
9. Czy coś zainspirowało cię do stworzenia tego opowiadania?
   Raczej nie. Po prostu od dawna chciałam napisać jakieś ff.
10. Wymień kilka tytułów ulubionych ff.
    Baby I'm a sinner.
    Dirty Love.
    Pułapka.
    After.
    KNOCKOUT.
11. Czy kiedykolwiek czytałaś moje opowiadanie?
     Nie, ale zamierzam bo czytam każde ff jakie wejdzie mi w drogę. Jestem od nich uzależniona. xx

piątek, 23 stycznia 2015

ROZDZIAŁ 7

  Gdy weszliśmy do budynku d razu zaczęliśmy szukać Luka, by się z nim przywitać. Na razie nie był aż tak dużo ludzi, dlatego że jesteśmy przed czasem.
Luka znaleźliśmy w kuchni. Zapełniał ostatnie kubki alkilem.
- Siema, mordo- przywitał się z nim Cal
- Siema ludzie, drineczka?
- Dawaj
Luke podał nam p kubku.
Ludzie zaczęli się schodzić i był ich naprawdę sporo. Wypiliśmy już p dwa drinki i poszliśmy tańczyć. 6 piosenek to wystarczająco. Poszłam odpocząć na kanapę, ale nie był miejsca. Wyszłam na taras. Chłodne powietrze d razu we mnie uderzył. Usidłam na schodach i patrzyłam w niebo. Usłyszałam śmiechy w głębi podwórka. Szłam w tamtym kierunku sama nie wiem czemu. Może po prostu z ciekawości. Gdy byłam bliżej zobaczyłam grupkę ludzi. 5 chłopaków i 2 dziewczyny.
- O mamy gościa!- zauważyli mnie
- Zapraszamy! Zapraszamy – byli bardzo rozbawieni.
Usiadłam na wolnym miejscu na ławce obok jakiegoś chłopaka.
- Zapalisz?- podali mi skręta. Zawsze byłam ciekawa jak jest palić narkotyk. Zaciągnęłam się i przytrzymałam chwile dym w moich płucach po czym go wypuściłam. Podawaliśmy sobie jointa między sobą. Wypaliliśmy kilka. Nie wierze, ż siedzę z nieznajomymi ludźmi, których nawet imienia nie znam i pale z nimi trawkę. Zaczęłam odczuwać efekty. Totalny odlot. Chłopak naprzeciwko mnie zaczął coś mówić. Coś co normalnie by mnie nie śmieszyło, a w tamtej chwili śmiałam się z tego do rozpuku, jakby to był najlepszy dowcip na świecie. Chyba wzięłam tego za dużo, bo czuje że latam. To było moje marzenie i właśnie się spełnia. Rewelacja.
***
- Alex! Alex ocknij się!
Zaczęłam słyszeć czyjś głos. Powoli otworzyłam oczy i przed sobą zauważyłam Caluma.
- Wreszcie się obudziłaś. Już miałem na pogotowie dzwonić.
- Nie. Czekaj. Co się stało?
- Nic nie pamiętasz, prawda?
- Słabo- odpowiedziałam- Gdzie jesteśmy?
- Luke miał wczoraj imprezę, ty się chyba naćpałaś. Znalazłem cie tutaj na dworze.
- Która jest godzina?- zadałam kolejne pytanie
- 12
- W nocy ?
- Południe, debilu- nawet nie zauważyłam się świeci słońce. Musi mnie jeszcze mocno trzymać po wczorajszym.
- Chodźmy do domu- Cal pomógł mi wstać.
- Gdzie jest Luke?
- Śpi jeszcze.
Usiadłam na kanapie w salonie.
- Co ty wczoraj robiłaś?
- Nie wiem. Pamiętam, że ostatnie co robiłam to wyszłam na dwór i tam była grupka ludzi, podeszłam do nich i… i tu się film urywa.
- Brandon z bandą.- powiedział coś pod nosem.
- Co?
- Pewnie był to Brandon z kolegami- wytłumaczył- Zawsze pali trawkę albo biorą coś innego na imprezach. Tobie pewnie też coś dali.
- Może.
- Pamiętaj, nie zadawaj się z nim.
- Ale Cal to.. nie wiem co to było ale to chyba było dobre. Nie pamiętam dobrze, ale pamiętam, że wtedy czułam się świetnie.
- Co ty gadasz Alex. O narkotyki!!- Cal podniósł głos- Obiecaj mi, że już nigdy tego nie tkniesz.
- Cal..
- Obiecaj.
- No dobra.
Po chwili milczenia Calum powiedział żebyśmy coś zrobili
- Hmm.. mam ochote na sernik!
- Calum.. serio? Sernik?
- No
- Dobra. Tylko najpierw muszę coś wziąć na głowę bo mi ją zaraz rozsadzi.
Calum poszedł poszukać czegoś dla mnie a ja w tym czasie poszłam do kuchni przygotować składniki potrzebne do ciasta.
Cal przyszedł i wręczył mi tabletkę.
- Ok. Cal ty ucierasz margarynę z cukrem i jajkami i potem dodasz do tego ser, a ja zajmę się ciastem.
Chłopak wrzucił składniki do miski i zaczął je ucierać specjalną pałką.
- Alex, patrz. Jestem Statuą Wolności- odwróciła się do niego i mogłam zobaczyć, że, Cal miał podniesioną pałkę do góry i wzrok wpatrzony w dal.
- Chyba niedojebany.
Zaśmialiśmy się oboje.

Luke zszedł na dół gdy placek był już w piekarniku.
- Co robicie?- spytał zaspany
- Sernik
- Sernik?- od razu się obudził- Kocham sernik.
- To dobrze, bo nie chwaląc się to robię najlepszy sernik na świecie- powiedziałam
- Luke, ty się lepiej bój żebyś się nie zatruł- ostrzegł go Calum
- HA. HA. HA. Bardzo śmieszne
***
Po jakimś czasie Calum odwiózł mnie do domu. Byłam spragniona więc napiłam się szklanki wody. Pójdę sobie pobiegać. Przebrałam się w sportowe ciuchy, włożyłam słuchawki w uszy i puściłam muzykę z mojej MP3 którą później przypięłam do nadgarstka za pomocą opaski. Wyszłam z domu i zaczęłam biec. Dobiegłam do parku do którego już wcześniej miałam zamiar przyjść. Trochę się rozciągnęłam i wróciłam do domu. Ten bieg mi pomógł.
Drzwi były otwarte. Na pewno je zamknęłam. Weszłam powoli do domu. Na szczęście to był tylko tata.
- Czemu już wróciłeś?- przytuliłam go
- Udało mi się wcześniej- odpowiedział- Gdzie byłaś?
- Pobiegać.
- Oh no tak.
- Musze iść się umyć.

Weszłam do łazienki, a potem pod prysznic gdy już się rozebrałam. Byłam zmęczona tą domówką, a teraz jeszcze bieganiem. Gdy się umyłam poszłam do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i prawie że od razu zasnęłam.

---------------------
Czeeść! Ten rozdział pisało mi się wyjątkowo dobrze i szybko, chyba dlatego że jest dużo dialogów.
No więc Alex zaczyna imprezować i brać narkotyki, co będzie dalej? zapraszam do czytania dalej

niedziela, 11 stycznia 2015

ROZDZIAŁ 6

Obudzi łam się .. w swoim łóżku. Jakim cudem się tu znalazłam ? co ja w ogóle wczoraj robiłam?
Alkohol, Zayn, taniec, club. Czekają co ? Zayn ? Nie wierze. Kłócę się z własną pamięcią. Ale dobrze pamiętam, potwierdza to sms właśnie od niego. Skąd ja mam jego numer.?
Od Boski Zayn :*
Wstałaś już ? xx
Po nazwie kontaktu mogę domyślić się że to Zayn sam zapisał mi swój numer. Szybko mu odpisałam.
Do Boski Zayn :*
Przed chwilą.
Hahahahah no nie mogę z tej nazwy. Skromny jest serio. Zerknęłam na godzine w górnym rogu wyświetlacza. 14:40. O której wczoraj wróciłam ?
Tyle pytań bez odpowiedzi. Podniosłam się z łóżka i poczułam ogromny ból głowy. Cholerny kac. Poszłam do łazienki. Myłam swoje ciało a na sam koniec oblałam je gorącą wodą. Kocham to. Moja skóra zrobiła się czerwona jakby poparzona. Zawsze tak robie. Po krótkim prysznicu zeszłam na dół do kuchni. Nalałam sobie szklankę wody i usiadłam na kanapie w salonie. Jestem wykończona. Lekcje zaraz się kończą a ja dopiero wstałam. Świetnie.
Muszę się przewietrzyć. Wróciłam do pokoju ubrałam dresy, bokserkę i bluzę. Wyglądam jak zjawa, ale nie ide do ludzi to nie ma co się malować. Jak zwykle chwyciłam paczkę fajek i wyszłam z domu. Rześkie powietrze od razu we mnie uderzyło. Zamknęłam dom a klucz włożyłam do stanika. Tam jest bezpieczny. Kierowałam się w moim tradycyjnym już chyba kierunku.
W ogóle to do stanika chowam różne rzeczy gdy nie mam kieszeni: kasę, klucz, telefon. Pamiętam jak raz weszłam do sklepu i chciał wyjąć kasę i nie mogłam jej znaleźć. Musiałam wyglądać śmiesznie grzebiąc sobie w cyckach. Uśmiechnęłam się na to wspomnienie. Jestem nienormalna.
Tak szłam i nawet nie zwróciłam uwagi a byłam już na miejscu. Usiadłam tam gdzie zawsze i zapaliłam papierosa.
- To szkodzi twojemu zdrowiu- wystraszyłam się i podskoczyłam na miejscu- Nie bój się to tylko ja.
- Na coś torba umrzeć- odpowiedziałam bez zainteresowania. Zayn przysiadł obok mnie i wyjął fajkę dla siebie.
- Aha, czyli tobie to nie szkodzi?- zapytałam unosząc brew
- Na coś trzeba umrzeć- odpowiedział mi powtarzając moje wcześniejsze słowa.
- Czemu ty się nigdy ze mną nie witasz? Tylko straszysz
- Cześć
- Jesteś głupi- zaśmiałam się
- Ej, ja cie nie obrażam- poszedł moim śladem i też się zaśmiał.
- Czemu byłeś taki nie miły za pierwszym razem? Coś się zmieniło?- przybraliśmy troche poważniejsze wyrazy twarzy.
-  Byłem zdenerwowany. Odkryłaś moje miejsce. Tylko tu mogę spokojnie pomyśleć. Nie nie wie gdzie się podziewam gdy tu jestem. To magiczne miejsce.
- To samo pomyślałam gdy tu przyszłam pierwszy raz. Nie odbieram ci tego miejsca tylko..
- Nie, spokojnie. Teraz to będzie nasze miejsce- przerwał mi posyłając piękny uśmiech.
- Emm. Mam pytanie. Jak się dostałam wczoraj do domu?
- Byłaś kompletnie zalana. Podałaś mi swój adres i cie odwiozłem. Nie miałaś klucza przy sobie, ale znalazłem go w doniczce na parapecie- pokiwałam głową na znak, ze rozumiem.
O cholera. Teraz sobie przypomniałam, że wyglądam okropnie i Zayn to widzi. Schowałam twarz w dłonie.
- Co jest?- zapytał zdziwiony
-  Wyglądam beznadziejnie- odparłam
-  Nie prawda- zaprzeczył- Pokaż się.
- Nie
- No weź- po krótkiej chwili odsłoniłam twarz, a Zayn zaczął mi się przypatrywać
- No faktycznie, może troche- powiedział a ja jęknęłam.
- Żartuję przecież. Nie jest tak źle.
- Dzięki… chyba.
- Podoba ci się w jaki sposób zapisałem siebie w twoim telefonie?
- Ah tak. Boski Zayn. Tak bardzo mi się podoba- odpowiedziałam sarkastycznie
- To prawda jestem BOSKI.
- I bardzo skromny- dopowiedziałam
- Taa.. to też.
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Ej wczoraj mówiłeś, z szkoła jest ważna. To czemu odkąd tu jest widziałam cie w szkole tylko raz?
- Musiałem załatwić pewne sprawy.
- Przez dwa tygodnie
- Tak- atmosfera między nami się trochę zagęściła
- Aa. Ok.- to chyba drażliwy temat, nie będę wnikać- Chyba będę już szła. Musze lekcje od kogoś wziąć. W ogóle byłeś dzisiaj w szkole?
- Byłem, bo nie byłem tak nawalony jak ty.
- Oj tam. Jeden raz napiłam i wielkie halo.
- Dobra lecę. Pa
- Cześć- rzucił zanim odeszłam
***
Chwile po tym jak wróciłam do domu usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Hej Alex !- usłyszałam piskliwy głos Ariany
- No cześć i proszę nie krzycz- zaprosiłam ją do środka
- Coś się stało?- zapytała zmartwiona
- Po prostu boli mnie głowa
- Oh ok. Jestem tak cholernie dobra, poszłam do twoich wykładowców i wzięłam dla cienie lekcje.
- Kochana jesteś- podziękowałam jej.
Ari posiedziała u mnie jeszcze godzinę i pojechała do domu.
Pora wziąć się za lekcje.
***
Gdy weszłam do szkoły od razu uderzył we mnie gwar. Poszłam do szafki i wzięłam książki potrzebne na lekcje.
Pierwsze trzy godziny zleciały mi szybko, tylko czwarta lekcja wydawała się trwać w nieskończoność. Po długiej fizyce ruszyłam w stronę stołówki.
Podeszłam do mojego już stałego stolika gdzie już wszyscy siedzieli.
- Dobry wszystkim- przywitałam się
- Cześć
- Alex, słuchaj. Robię imprezę w piątek u mnie. Przyjdziesz nie?- zaoferował Luke
Dopiero co byłam na imprezie, ale się wyluzowałam i mi się podobało. Więc czemu by nie iść w piątek.
- W sumie.. to ok.
- Świetnie

Reszta tygodnia minęła dość szybko i nadszedł piątkowy wieczór. Impreza zaczyna się o 20. Odkąd przyszłam ze szkoły siedzę przed szafą i nie wiem co ubrać. Mam jeszcze tylko 2 godziny zanim przyjedzie po mnie Calum. Wreszcie zdecydowałam się na rozkloszowaną czarną spódniczkę i do tego biały top z odkrytym brzuchem. Nie mam zbyt kolorowej szafy. Są w niej głównie odcienie szarego, czarny i biały. Muszę się wybarć na jakieś zakupy. Wybrane ubrania położyłam n łóżku, a sama poszłam robić makijaż. Gdy zrobiłam się już na bóstwo to ubrałam się w ciuchy i założyłam czarne koturny. Cal miał zaraz przyjechać. Zeszłam na dół. Pogasiłam wszystkie światła, a gdy zamknęłam drzwi pod dom podjechał czarny motor.
No tak mogłam to przewidzieć.
- Cześć mała. Wyglądasz bajecznie

- Dziękuje- podał mi kask i ruszyliśmy. Jechaliśmy jakieś 10 minut. Luke mieszkał z drugiej strony miasta w ogromnym domie piętrowym.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

LIEBSTER AWARD

Zostałam nominowana do Libster Award przez http://love-a-little-better-harry-styles.blogspot.com/ za co bardzo dziękuję :* 

Pytania:

1. Twoje hobby?
Pływanie

2. Ulubiony film?
Zmierzch

3. Kiedy obchodzisz swoje urodziny?
9.06

4. Największe marzenie?
Spotkać idoli

5. Eleanor vs. Sophia?
Sophia

7. To twój pierwszy blog?
Taak 

8. Od kiedy jesteś na bloggerze?
Niecały miesiąc xd
9. Wiążesz swoją przyszłość z pisaniem?
Nie wiem, tak naprawdę to dopiero zaczynam ale podoba mi się to, więc może.

10. Fanfiction, które mogłabyś polecić?
http://dirty-love-harry.blogspot.com/

11. Nieodwzajemniona miłość czy wieczna przyjaźń?
Wieczna przyjaźń :)

Moje pytania:
1. Masz jakieś płyty 1D?
2. Kto jest twoim idolem oprócz One Direction?
3. Książka vs. film ?
4. Ulubiony owoc ?
5. Wolisz lato czy zimę ?
6. Jest coś czego sie panicznie boisz ?
7. Według ciebie jaki jest najlepszy albów chłopców ?
8. Wierzysz w Larr'ego ?
9. Marzenie ?
10. Ulubieniec zespołu?
11. Ulubiona piosenka ?


Moje nominacje:
http://ysl-styles-fanfiction.blogspot.com/
http://chosenfanfiction.blogspot.com/

niedziela, 4 stycznia 2015

ROZDZIAŁ 5

Wstałam w niedziele wypoczęta, bo wczoraj położyłam się wcześniej. A z mojego snu wybudził mnie dźwięk samochody z zewnątrz. Wstałam, wyjrzałam przez okno i jeszcze zdążyłam zobaczyć jak czarne, sportowe auto zmierza w kierunku oddalonego lasu.
Przez cały dzień nic nie robiłam, tylko wieczorem odrobiłam lekcje. Tata się już spakował, gotowy do wyjazdu. Cały dom tylko dla mnie przez tydzień. Inni by pewnie rozkręcili impreze, a ja tylko będę sikać z otwartymi drzwiami łazienki, taka szalona. Samej w domu mi się będzie nudzić. Mozę gdzieś pójdę. Nie wiem jeszcze
***
Tata wyjechał z samego rana, obudził mnie żeby się pożegnać. Pierwszy miałam angielski, od razu jak weszłam do klasy spotkałam się wzrokiem z Calumem. Usiadłam w ławce obok niego.
- Hej!
- Siemka mała, jak ci minął weekend?
- Całkiem, całkiem.
- Hood, Lee cisza- skarcił nas nauczyciel
Na lunchu siedziałam z chłopakami. Przyprowadziłam Ari i ją z nimi zapoznałam tak jak jej obiecałam.
- Czemu ja nic nie wiem o waszym zespole, hmm ?- zapytałam szybko jak tylko usiadłyśmy
- Nie pytałaś- odpowiedział Cal
- No bo przecież każdy ma zespół i to wiadome że wy też, a ja o tym wiem bo dopiero co przyjechałam do miasta- powiedziałam sarkastycznie
- No ale już wiesz. Kto ci powiedział?
- Ariana- popatrzyli na nią, a na jej policzki od razu wpłynął rumieniec, nie wiem czemu oni tylko patrzą.
Przebiegłam wzrokiem po stołówce, a mój wzrok zatrzymał się na pewniej ciemnej osobie, która siedzi sama przy stoliku.
- im on jest?- spytałam ich patrząć w kierunku chłopaka.
Chłopcy popatrzyli się na siebie i znacząco chrząknęli. O co chodzi ?
- To jest Zayn, z nikim się nie koleguje a przynajmniej nie ze szkoły- poinformował Mike
- Lepiej się z nim nie zadawać, może cie wpędzić w kłopoty.- dopowiedział Ash
Chłopcy zajeli się powrotem rozmową, a ja pogrążyłam się w myślach.
Więc nazywa się Zayn. Nie widziałam do wcześniej w szkole. Czemu nie przychodził przez dwa tygodnie. Patrzyłam na niego dopóki nie zadzwonił dzwonek. Co ? już się skończyła przerwa? No cóż. Miałam teraz geografie. A potem do domu.
***
- Już jestem – krzyknęłam gdy przekroczyłam próg domu.
Odpowiedziała mi cisza.
Strzeliłam sobie w twarz. Przecież tata wyjechał.
Zakluczyłam drzwi, a klucze rzuciłam na komode. Przeszłam do salonu i włączyłam TV. Akurat leciał 4fun. Poszłabym sobie na impreze. To nie w moim stylu ale poszłabym. Nie wiem czemu ale mam na to teraz wielką ochotę. Na prawdziwej imprezie w klubie byłam tylko 2 razy. Poszłam na góre po laptopa, a potem wróciłam na kanape. Wstukałam w Google kluby w Bradford. Wyskoczyło kilka ale najbardziej wpadł mi w oko jeden. Tequila. Taty nie ma to się nawet nie dowie, że poszłam do klubu.
Wygrzebałam z szafy wszystkie sukienki jakie miałam. Wybrałam czarną do połowy uda z koronkowymi rękawami do łokcia. Do tego czarne szpilki i szminka na usta. Zadzwoniłam po taksówkę. Która przyjechała 10 minut później. Podałam na jakiej ulicy znajduje się klub. I pare minut potem wysiadłam z taksówki. Mogłam zobaczyć duży neonowy napis „TEQUILA”. Podeszłam do bramki. Oops. Przcież ten klub jest od 18 lat. Dobra dam rade.
Podeszłam do ochroniarza.
- Dowód proszę
- Um wiesz, mógłbyś mnie wpuścić bez ?
- Nie ma takiej opcji.
- Proszeeeee- zamrugałam szybko powiekami żeby go zmusić
- Oh, no dobra właź- uległ mi.
- Dziękuję-  odkrzyknęłam jeszcze zanim weszłam do klubu.
***
Pije już drugiego Sex on the beatch. Gdy skończyłam mojego drinka ruszyłam na parkiet. Zdążyłam się trochę rozluźnić przez alkohol płynący w moim żyłam. Zaczęłam przeciskać się przez tańczące ciała. Doszłam mniej więcej na środek i zaczęłam poruszać biodrami w rytm piosenki. Robiłam się coraz bardziej odważna i schodziłam tyłkiem do ziemi. Nagle poczułam kogoś za mną. Ocierał się swoim ciałem o moje. Nawet nie zwróciłam uwagi kto to. Nie obchodziło mnie to. Tańczyłam dalej. Otarłam się tyłkiem o jego krocze. Jego ręce wylądowały na moich biodrach. Zaczęliśmy poruszać się równomiernie. Postanowiłam odwrócić się. I tak też zrobiłam i położyłam ręce na jego ramionach, zaplatając dłonie na jego szyji. Jakie było moje zaskoczenie gdy rozpoznałam chłopaka.
- Znalazłem się- powiedział do mnie, ledwo go słyszałam przez głośną muzykę.
- Na to wygląda, Zayn.
- Czy ty masz już 18 lat ?
- Nie – odpowiedziałam
- To jak się tu dostałaś?
- Mój urok osobisty- zaśmiałam się
- Idziemy do baru?
- Ok.- zgodziłam się.
Usiedliśmy na krzesłach barowych. Przy barze nie było dużo ludzi. Pewnie albo tańczą albo ruchają się łazience.
- Nie idziesz jutro do szkoły ?
- Co? – spytałam zdezorientowana
- Jest poniedziałek. Jutro szkoła. A właściwie to dzisiaj.
- Fakt nie pomyślałam o tym- odpowiedziałam zamawiając wódke z colą
- Czekaj co ? Jest już po północy?
- Hahaha no tak. Zabalowałaś trochę
- Trudno.
- Czemu traktujesz wszystko jakby cie to nie obchodziło?
- Bo mnie to nie obchodzi- powiedziałam szczerze
- Przecież szkołą jest waż…
- Dobra. Nie pieprz mi tutaj. Na pewno też nie jesteś święty- wreszcie barman zrobił mi mojego drinka
- Nie za dużo ?- zapytał wskazując na szklankę
- Czy ty musisz zadawać tak dużo pytań? – piłam powoli zawrtość szklanki- W ogóle to czemu się do mnie odezwałeś? Jak dobrze pamiętam to ostatnim razem nie chciałeś nawet na mnie spojrzeć.
 - Właśnie. Przepraszam za tamto. Możemy zacząć od nowa?
- Jestem Alex- wyciągnęłam do niego rękę.
- Zayn. Miło mi cię poznać.