Strona główna

piątek, 23 stycznia 2015

ROZDZIAŁ 7

  Gdy weszliśmy do budynku d razu zaczęliśmy szukać Luka, by się z nim przywitać. Na razie nie był aż tak dużo ludzi, dlatego że jesteśmy przed czasem.
Luka znaleźliśmy w kuchni. Zapełniał ostatnie kubki alkilem.
- Siema, mordo- przywitał się z nim Cal
- Siema ludzie, drineczka?
- Dawaj
Luke podał nam p kubku.
Ludzie zaczęli się schodzić i był ich naprawdę sporo. Wypiliśmy już p dwa drinki i poszliśmy tańczyć. 6 piosenek to wystarczająco. Poszłam odpocząć na kanapę, ale nie był miejsca. Wyszłam na taras. Chłodne powietrze d razu we mnie uderzył. Usidłam na schodach i patrzyłam w niebo. Usłyszałam śmiechy w głębi podwórka. Szłam w tamtym kierunku sama nie wiem czemu. Może po prostu z ciekawości. Gdy byłam bliżej zobaczyłam grupkę ludzi. 5 chłopaków i 2 dziewczyny.
- O mamy gościa!- zauważyli mnie
- Zapraszamy! Zapraszamy – byli bardzo rozbawieni.
Usiadłam na wolnym miejscu na ławce obok jakiegoś chłopaka.
- Zapalisz?- podali mi skręta. Zawsze byłam ciekawa jak jest palić narkotyk. Zaciągnęłam się i przytrzymałam chwile dym w moich płucach po czym go wypuściłam. Podawaliśmy sobie jointa między sobą. Wypaliliśmy kilka. Nie wierze, ż siedzę z nieznajomymi ludźmi, których nawet imienia nie znam i pale z nimi trawkę. Zaczęłam odczuwać efekty. Totalny odlot. Chłopak naprzeciwko mnie zaczął coś mówić. Coś co normalnie by mnie nie śmieszyło, a w tamtej chwili śmiałam się z tego do rozpuku, jakby to był najlepszy dowcip na świecie. Chyba wzięłam tego za dużo, bo czuje że latam. To było moje marzenie i właśnie się spełnia. Rewelacja.
***
- Alex! Alex ocknij się!
Zaczęłam słyszeć czyjś głos. Powoli otworzyłam oczy i przed sobą zauważyłam Caluma.
- Wreszcie się obudziłaś. Już miałem na pogotowie dzwonić.
- Nie. Czekaj. Co się stało?
- Nic nie pamiętasz, prawda?
- Słabo- odpowiedziałam- Gdzie jesteśmy?
- Luke miał wczoraj imprezę, ty się chyba naćpałaś. Znalazłem cie tutaj na dworze.
- Która jest godzina?- zadałam kolejne pytanie
- 12
- W nocy ?
- Południe, debilu- nawet nie zauważyłam się świeci słońce. Musi mnie jeszcze mocno trzymać po wczorajszym.
- Chodźmy do domu- Cal pomógł mi wstać.
- Gdzie jest Luke?
- Śpi jeszcze.
Usiadłam na kanapie w salonie.
- Co ty wczoraj robiłaś?
- Nie wiem. Pamiętam, że ostatnie co robiłam to wyszłam na dwór i tam była grupka ludzi, podeszłam do nich i… i tu się film urywa.
- Brandon z bandą.- powiedział coś pod nosem.
- Co?
- Pewnie był to Brandon z kolegami- wytłumaczył- Zawsze pali trawkę albo biorą coś innego na imprezach. Tobie pewnie też coś dali.
- Może.
- Pamiętaj, nie zadawaj się z nim.
- Ale Cal to.. nie wiem co to było ale to chyba było dobre. Nie pamiętam dobrze, ale pamiętam, że wtedy czułam się świetnie.
- Co ty gadasz Alex. O narkotyki!!- Cal podniósł głos- Obiecaj mi, że już nigdy tego nie tkniesz.
- Cal..
- Obiecaj.
- No dobra.
Po chwili milczenia Calum powiedział żebyśmy coś zrobili
- Hmm.. mam ochote na sernik!
- Calum.. serio? Sernik?
- No
- Dobra. Tylko najpierw muszę coś wziąć na głowę bo mi ją zaraz rozsadzi.
Calum poszedł poszukać czegoś dla mnie a ja w tym czasie poszłam do kuchni przygotować składniki potrzebne do ciasta.
Cal przyszedł i wręczył mi tabletkę.
- Ok. Cal ty ucierasz margarynę z cukrem i jajkami i potem dodasz do tego ser, a ja zajmę się ciastem.
Chłopak wrzucił składniki do miski i zaczął je ucierać specjalną pałką.
- Alex, patrz. Jestem Statuą Wolności- odwróciła się do niego i mogłam zobaczyć, że, Cal miał podniesioną pałkę do góry i wzrok wpatrzony w dal.
- Chyba niedojebany.
Zaśmialiśmy się oboje.

Luke zszedł na dół gdy placek był już w piekarniku.
- Co robicie?- spytał zaspany
- Sernik
- Sernik?- od razu się obudził- Kocham sernik.
- To dobrze, bo nie chwaląc się to robię najlepszy sernik na świecie- powiedziałam
- Luke, ty się lepiej bój żebyś się nie zatruł- ostrzegł go Calum
- HA. HA. HA. Bardzo śmieszne
***
Po jakimś czasie Calum odwiózł mnie do domu. Byłam spragniona więc napiłam się szklanki wody. Pójdę sobie pobiegać. Przebrałam się w sportowe ciuchy, włożyłam słuchawki w uszy i puściłam muzykę z mojej MP3 którą później przypięłam do nadgarstka za pomocą opaski. Wyszłam z domu i zaczęłam biec. Dobiegłam do parku do którego już wcześniej miałam zamiar przyjść. Trochę się rozciągnęłam i wróciłam do domu. Ten bieg mi pomógł.
Drzwi były otwarte. Na pewno je zamknęłam. Weszłam powoli do domu. Na szczęście to był tylko tata.
- Czemu już wróciłeś?- przytuliłam go
- Udało mi się wcześniej- odpowiedział- Gdzie byłaś?
- Pobiegać.
- Oh no tak.
- Musze iść się umyć.

Weszłam do łazienki, a potem pod prysznic gdy już się rozebrałam. Byłam zmęczona tą domówką, a teraz jeszcze bieganiem. Gdy się umyłam poszłam do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i prawie że od razu zasnęłam.

---------------------
Czeeść! Ten rozdział pisało mi się wyjątkowo dobrze i szybko, chyba dlatego że jest dużo dialogów.
No więc Alex zaczyna imprezować i brać narkotyki, co będzie dalej? zapraszam do czytania dalej

1 komentarz:

  1. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award więcej informacji na : http://secretsbrandon.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award-2.html

    OdpowiedzUsuń