Tata zdecydował o przeprowadzce. Uważa, żę zmiana środowiska
dobrze mi zrobi. Może i ma rację. Będę rzadziej myślała o tym wszystkim co się
stało bo nie będę mieszkała w tym domu co mieszkała mama. Bardzo brakuje mi jej
bliskości. Ale już powoli oswajam się z faktem, żę jej już nie ma. W końcu
minęło już 5 miesięcy. Nie jestem tą samą osobą co wcześniej. Zmieniłam się.
Nie leżę w łóżku i nie płacze. Znalazłam inne wyjście. Zaczęłam palić. Dym, który ulatuje z papierosa jest a chwile
później go nie ma. Tak Sabo powinno być z moimi problemami. Powinny być a
później od razu zniknąć jakby nigdy ich nie było. Niestety tak nie jest. Mój
problem będzie się ciągnął za mną całe życie. Ale to mi pomaga w pewien sposób.
Wiem że to złe no ale… to pozwala mi chociaż troche odskoczyć od złych myśli.
Tata o tym nie wie. I dobrze
Właśnie znosiliśmy ostatnie pudła do samochodu. Czeka mnie
trzy godzinna jazda do Bradford. Tak właśnie tam teraz będę mieszkać. Nie
wydaje mi się to ciekawe miasto. Ale się zobaczy. Mam nadzieje, że w Bardford
będzie jednak chociaż trochę fajnie jak w Londynie. W Londynie było fajnie dopóki
moja mama nie zginęła. Nie, nie myśl o tym Alex- mówi mi moja podświadomość.
Postanowiłam sobie, że już nie będę myślała o wypadku tylko o dobrych rzeczach
związanych z mamą. Ale czasem przyłapywałam się na tych myślach. Dobra koniec
pieprzenia.
Wpatrując się w mijające nas auta zastanawiałam się co mnie
tam czeka. Czy w szkole mnie zaakceptują? Czy poznam fajnych ludzi? Czy znajde
przyjaciół? W końcu zasnęłam zmęczona na siedzeniu pasażera.
***
Chłopak w czarnym płaszczu z czarnymi włosami i ciemnymi, głębokimi
oczami leżał pod drzewem i patrzył na zachodzące słońce.
Tata szturchał mnie w ramie. Obudziłam się. Nie wiem co ten
sen miał oznaczać. Dziwny. Ale nieważne.
- Już jesteśmy-
zawiadomił mnie tata
-Oh, ok
Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam biały, dwupiętrowy domek .
Wcześniej nie widziałam go nawet na zdjęciu. Mały i uroczy. Przed domem rósł niewysoki
żywopłot. Wokół rosła trawa, a gdzieniegdzie drzewka. Wyszłam z samochodu i
ruszyłam w strone wejścia. Nad drzwiami znajdował się daszek podtrzymywany
dwiema kolumnami. Otworzyłam drzwi i weszłam w głąb mieszkania. Znajdowałam się
chyba w salonie. Tak. Wnętrze było miło urządzone. Były już meble. Ściany
pomalowane na kolor beżowy. Naprzeciwko czarnej kanapy na ścianie wisiał
telewizor. Przeszłam kuchni. Pod ścianami stał czarno- biały blad a na środku
wysepka kuchenna. Wyglądało to normalnie. Tata nie lubi rażących kolorów
dlatego wybrał takie neutralne. Miałam wchodzić na górę gdy usłyszałam głos
taty.
- Alex! – zawołał
- Hmm ?
- Podoba się?
- Jak na razie super. Jeszcze góra.
- No to leć.
Wbiegłam po schodach na piętro. Znalazłam się w korytarzu,
gdzie mogłam zobaczyć trzy pary drzwi. Weszłam do pierwszych. Była to łazienka.
Na podłodze były białe kafelki. A ściany wyłożone były niebieskimi. W rogu znajdował
się prysznic, bo oboje z tatą wolimy
brać prysznic, ale czasami przyda się długa kąpiel, dlatego wanna też znalazła
swoje miejsce. Wyszłam z niej i ruszyłam dalej. Te drzwi prowadziły do sypialni
taty. Nie oglądałam jej długo. Tylko zerknęłam na duże łóżko. Też chce taki.
Ostatnim pokojem było mój. Tak jak chciałam miałam duże łóżko. Mniejsze od tego
co ma tata ale i tak jest duże jak dla mnie. Pokój pomalowany na łagodny
kremowy. Meble jasno brązowe. Wszystko się ze sobą komponuje. W rogu stał kominek.
Z okna miałam widok na odległy las. Po oględzinach zeszłam na dół i zobaczyłam
tate, który siłuje się z walizkami i pudłami.
-Pomożesz ?
- Jasne – odpowiedziałam z uśmiechem
Następnego dnia pojechaliśmy razem z tatą na zakupy, bo po
przyjeździe nie mieliśmy tu nic do jedzenia. Nie mieszkaliśmy w centrum i choć
nie było jakoś bardzo daleko to tak pojechaliśmy samochodem. Może to i dobrze,
że nie mieszkaliśmy w centrum, mam dość tego gwaru i ciągle jeżdżących
samochodów. Po zakupach wróciliśmy do domu i zaczęłam przygotowywać kurczaka z
makaronem. To danie z niewielu, które umiem przygotować. Umiem tyle ile
nauczyła mnie mama. Po jej odejściu to ja przejęłam obowiązki. Na początku mi
to nie wychodziło, ale z czasem zaczęłam to ogarniać. Lubie gotować. Chciałabym
nauczyć się więcej, ale mi się nie chce. Jestem ogromnym leniem. Czasem chce mi
się siusiu, ale kibelek jest tak daleko. Koniec końców i tak musze iść bo nie
wytrzymam.
- Tato, chodź na obiad!
Tata przychodzi, siadamy do stołu i jemy. W czasie obiadu
gadamy o tym miejscu
- Pozmywam i pójdę pozwiedzać okolice, ok.? – zapytałam taty
- Dobra tylko się nie zgód
- Nigdy
Tak jak powiedziałam tak zrobiłam. Pozmywałam i wyszłam z
domu, krzycząc jeszcze do taty że wychodzę.
Szłam chodnikiem nie wiem dokąd. Szłam i rozglądałam się po
okolicy. Było bardzo cicho,, przyjemnie. Jest chłodno, ale niedługo lato to się
ociepli. Spostrzegłam uliczkę, która odchodzi w bok od głównej ulicy ruszyłam w tamtą stronę . Po 5 minutach
marszu znalazłam się pod wzgórzem. Było ono dość szerokie. Gdy na nie weszłam
zobaczyłam, że jest tam pięknie. Obeszłam je całe tak jakbym czegoś szukała.
Chyba znalazłam. Było to miejsce otoczone dookoła drzewkami. Do niego
prowadziło wejście ułożone z gałęzi tak jakby coś mnie tam zapraszało. Ruszyłam
tam. Gdy już tam byłam, można było zobaczyć między gałązkami całe wzgórze, ale
nie sądze żeby ktoś mógł mnie zobaczyć z zewnątrz. Całkiem miło, ale zarazem
strasznie, bo to opuszczone miejsce, tak myśle. A możę ktoś tu przychodzi? Nie
wiem. Nie widać żeby tu ktoś przychodził. Stąd miałam widok na małe
podwyższenie terenu gdzie rosła niska jabłoń. Oświetlana zachodem słońca.
Wspaniałe miejsce dla mnie , czuje się tu… bezpiecznie? Siedziałam tam dopóki
nie zrobiło się ciemno i wtedy było tam na serio strasznie. Ale to dziwne bo
wciąż czułam się bezpiecznie. Czy to możliwe? Znalazłam miejsce w którym czuje
się bezpiecznie ale też cholernie się boje. Najwidoczniej tak. Musiałam wracać,
bo tata już się pewnie denerwował. Tak więc ruszyła w stronę domu. Mam
nadzieje, ze trafie z powrotem. Gdy
przekroczyłam drzwi..
- Boże. Gdzie ty byłaś tak długo, Lexi?- uwielbiam jak tak
do mnie mówił
- Spokojnie, pochodziłam sobie troche. Już jestem –
przytuliłam się do niego. Był zaskoczony chwile, ale zaraz objął mnie swoimi
ramionami.
- Dziękuje – wyszeptałam mu do ucha
- Za co ?
- Wiem, że to wszystko, ta przeprowadzka była dla mnie, że
wszystko robisz dla mnie.
On tylko mocniej mnie do siebie przytulił. Trwaliśmy jeszcze
chwile w uścisku, ale w końcu się od siebie odsunęliśmy. Tata posłał mi
przepełniony miłością uśmiech, który odwzajemniłam. Weszłam na góre do łazienki.
Spojrzałam w lustro i przypomniałam sobie jak wyglądałam na początku gimnazjum.
Miałam twarz całą w pryszczach, byłam gruba, płakałam po nocach i wtedy mama
przychodziła mnie uspokajać. Powiedziała że jak tak bardzo siebie nie lubie to
będziemy chodzić na siłownie. Myślami wróciłam na ziemie i zorientowałam się,
że po policzku spływa mi jedna łza. Tak strasznie mi jej brakuje. Kocham ją.
Teraz po trądziku zostało tylko kilka malutkich blizn, a
nadmiar kilogramów, który kiedyś dawno mi przeszkadzał, znikł. Nie uważam się
za osobe chudą ale też na pewno je jestem gruba. Włosy są nieco dłuższe niż
ramiona, czarne z turkusowymi końcówkami. Oczy co prawda są duże, ale nijakiego
koloru. Tak jakby mieszanka niebieskiego, zielonego i szarego. Chciałabym mieć
morsko niebieskie albo brązowe że aż czarne. Ale nieważne. Kolor oczu się już
nie zmieni. Najbardziej w moim wyglądzie podobają mi się moje usta, są takie
duże i tyłek. Wszystko fajnie ale tak nie uważam się za ładną. Weszłam pod
prysznic i się umyłam. Coś czuje, że Bradford przysporzy mi ciekawych przygód.
------------------------
Cześć! Hej! Cześć! witam na moim ff. mamy już prolog i rozdział 1. szczerze to nie ogarniam tego bloga, nie wiem co gdzie i jak. to pierwsze moje ff i pierwszy blog. dodam zakładke z bohaterami jak obczaje w ogóle jak to sie robi. pobawie się troche i poszperam to może zrobie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz