Wieczorem myślałam nad nowo-poznanymi chłopakami. To dziwne,
że polubiłam się z płcią męską. Myślałam, że to będzie ewentualnie jakaś
dziewczyna. Starej szkole nie miałam w ogóle przyjaciół. Byli to tylko
pojedynczy znajomi, a którymi gadałam kilka razy. A teraz? Od pierwszego dnia
się już z kimś zaprzyjaźniłam. Z każdym dniem coraz bardziej się cieszę, że
tutaj teraz mieszkam.
***
Rano obudziłam się we wyśmienitym humorze, jak nigdy
normalnie. Odbyłam poranną toaletę. Zeszłam na dół, a po śniadaniu ruszyłam na
pieszo do szkoły. W tym czasie zdążyłam wypalić fajke. Ogólnie to dawno nie
paliłam. Znalazłam się pod szkołą gdzie zobaczyłam grupkę znanych mi chłopaków.
Nie wiem dlaczego, ale nie podeszłam do nich, udając że ich nie widzę
- Hej Alex!- usłyszałam czyjeś wołanie
Odwróciłam sie do nich i energicznie pomachałam. Podeszłam
do nich
- Hej- przywitałam się
- Wiesz, może wyszłabyś gdzieś z nami w piątek?- zapytał
Calum
- Pewnie. Nie znam miasta i przydałoby się troche
porozglądać.
- Świetnie
Zadzwonił dzwonek i ruszyliśmy kierunku wejścia. Luke i Ashton poszli na
jakąś lekcje , a ja, Michael i Calum mieliśmy biologie.
Po skończonej lekcji poszłam w kierunku swojej szafki.
Otworzyłam ją, wrzuciłam niepotrzebne książki i zamknęłam. Wystraszyłam się
trochę gdy obok mojej szafki , jak spod ziemi wyrosła szczupła
- Cześć! Jestem Ariana!- przedstawiła się z gigantycznym
uśmiechem na twarzy. Czy ona tak zawsze?
- Hej. Alex- odparłam
- Jesteś nowa? Po co się pytam. Jasne że jesteś. No to
wiesz? Prowadzę gazetkę szkolną. Mozę umówimy się gdzieś? Mogę napisać o tobie
co nieco w gazetce?- gadała jak najęta.
- Jasne, możemy się gdzieś spotkać. Nie znam tutaj nikogo
prócz takich 4 chłopaków. A co do gazetki to wolałabym nie.
- Nie ma problemu. Czekaj. Czekaj. 4 chłopaków? Czy chodzi
ci o Mike, Cala, Asha i Luka? Czy ty ich znasz ?!- nie rozumiem o co jej
chodzi.
- No tak.
- O mój boże . Jak ?
-Umm, wpadłam na Caluma niechcący.
- Oh. Oni są tacy przystojni, nie?
- Nie zaprzeczę.
- No to kiedy możemy się zobaczyć?
Zastanowiłam się chwile po czym powiedziałam
- Weekend mam wolny.
- Dobra to w sobote.
Po skończonych lekcjach miałam zamiar pójść do domu. Ale gdy
wyszłam ze szkoły, dostrzegłam Caluma opierającego się o motocykl. Była to
Aprilia. Lubiłam motory. Znałam kilka modeli. Ale bardziej lubiłam nimi
jeździć. Podeszłam do Cala.
- No, no no. Fajna.
- Bo moja
- Jaki skromny- powiedziałam sarkastycznie- Na kogo czekasz
?
- Na ciebie, mała- wskoczył na siedzenie- Wsiadaj
Usiadłam za nim bez żadnego sprzeciwu. Przytuliłam się do
jego pleców, złączając dłonie na jego brzuchu. Ruszyliśmy. Podałam mu szybko
mój adres i dosłownie chwile później byliśmy już pod moim domem.
- Wow, naprawde niezły- byłam pod wrażeniem szybkości tej
maszyny
- Nie jechaliśmy najszybciej
- Oj, nie chwal się tak już- zaśmiał się- Wejdziesz ?-
spytałam pokazując kciukiem za plecy na dom
- Na chwile mogę-
powiedział
Zaprosiłam go do domu. Powiedziałam jak dojść do mojego
pokoju, a sama poszłam znaleźć tate. Był w kuchni i.. tańczył.
Przypomniałam sobie jak miałam 7 lat i gotowaliśmy wspólnie
spaghetti tańcząc i zrucając się makaronem. Uśmiechnęłam się na to wspomnienie.
- Hej tato. Co robisz ?- zapytałam śmiejąc się z jego
ruchów.
- O, Alex. Gotuje- odwrócił się w moją strone
- Co?- podeszłam bliżej i stanęłam koło niego
- Spaghetti- rzucił we mnie kluską
Oddałam mu ze zdwojoną siłą. A on następnie wziął garść
makaronu i zaczął mnie ganiać po kuchni. Uciekałam przed nim wokół wysepki
kuchennej. Złapał mnie w pasie. Wylądowaliśmy na ziemi
- Jak za dawnych dobrych czasów- wspomniałam .
Położył mi makaron na twarzy.
- Teraz tak
- Ekhem- oboje spojrzeliśmy w kierunku z którego
usłyszeliśmy czyjś głos.
- Kto to? – zapytał mnie tata
- To mój kolega, Calum
Tata podniósł się z podłogi i pomógł wstać mi.
- Witam Calum, jest Dan
- Miło mi pana poznać
- Jaki tam pan, mów mi po imieniu. Nie jestem chyba, aż taki
stary
- Dobrze prosze pa.. Dan- poprawił się
Calum nie był u mnie długo. Jakąś godzine później pojechał. Jutro
piątek, nie ma ciężkich lekcji. Może gdzieś pójdę? Tak. Wiem gdzie. Zgarnęłam z
szafy papierosy razem z zapalniczką. Wyszłam z domu . szłam chodnikiem, a potem
skręciłam w polną drogę. Doszłam sdo wzgórza, oświetlonego teraz przez zachód
słońca. Wspiełam się na nie i weszłam do mojej ‘kryjówki’. Usiadłam na trawie i
zapaliłam papierosa. Kocham to. Wiem, ze to mnie niszczy. Kilka razy nawet
chciałam przestać, ale to silniejsze. W końcu trzeba jakoś umrzeć. Patrzyłam na
unoszący się dym. Zauważyłam, ze pod jabłonką oddaloną o jakieś 10-15 metrów ode
mnie ktoś leży i podpierał się na łokciach. Zlękłam się. Była to postać ubrana
cała na czarno. Chłopak o czarnych, zaczesanych do góry włosach. Myślał nad
czymś. Można było to wyczytać z jego oczu. Przypominał mi kogoś. Ale kogo… O Boże
to chłopak ze snu..
-------------------------
Wesołych Świąt wszystkim !! i Najlepszego dla mojego małego Tommo.
czyta ktoś w ogóle tego bloga? jeśli byłby taki ktoś to prosiłabym o chociaż jeden komentarz. rozdziały i tak będe dodawać bo po prostu chce to robić . także jeszcze raz Wesołych Świąt !!

Świetne <3
OdpowiedzUsuń