Strona główna

środa, 17 grudnia 2014

ROZDZIAŁ 2

Weekend minął, jak na złość, bardzo szybko. Rano w poniedziałek budzik zadzwonił, więc musiałam wstać. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Ubrałam się, uczesałam nałożyłam troche tuszu na rzęsy. Zeszłam do kuchni. Nalałam sobie mleko do miski, wsypałam płatki i wstawiłam do mikrofali. Czakając na posiłek, do kuchni wszedł tata.
- Dzień dobry- przywitał się robiąc sobie kawe.
- Dobry
- Podwioze cię do szkoły, bo i tak nie mam nic innego do roboty.
- Ok.
Tata pracował w domu, co było wygodne, bo cały czas go widze. Raz w miesiącu wyjeżdżał na kilkudniowe delegacje. Taka praca.
***
Podjechaliśmy pod mury szkoły. Pożegnałam  się z tatą i ruszyłam w strone ogromnych drzwi. Przeszłam przez nie i znalazłam się na korytarzu. W moje uszy od razu uderzyły szumy rozmów. Sżłam szkolnym korytarzem trzymając kartke z planem budynku. Patrząc się na papier nie spostrzegłam osoby. Która idzie wprost na mnie i się zdeżyliśmy.
- Um, przepraszam. Nie zauważyłam cie- podniosłam głowe do góry i zauważyłam chłopaka o ciemnej karnacji i o ciemnych oczach. Malował mu się szeroki uśmiech na twarzy.
- Nie to ja przepraszam. Zagadałem się z kolegą- wytłumaczył – Jesteś nowa?
- Tak
- O, fajnie. Jestem Calum, miło mi- przedstawił się
- Alex
- Szukasz czegoś?- zapytał
- Tak, wiesz może gdzie jest sekretariat?
- Pewnie, zaprowadze cię- zadeklarował
Dopiero teraz zauważyłam zapewne kolegę Caluma. Cal zauważył, że patrze na jego kolegę
- Oh, to jest Michael, Michael to Alex.
- Hej- przywitałam się
- Hej- odpowiedział tym samym
Michael miał szerokie barki, z resztą Calum też, ale Michael większe. I miał.. czerwone włosy. Musiał być bardzo pozytywną osobą.
- Fajne włosy- zaśmiałam się cicho.
- Dzięki- uśmiechnął się słodko. Oboje byli ogólnie przystojni
Zaczęliśmy iść w stronę sekretariatu, bo tam chciałam iść
- To skąd do nas przyjeżdżasz?- spytał Calum
- Londyn- odpowiedziałam
- Co się sprowadza z takiego pięknego miasta do Bradford?- tym razem zapytała Mike
- Praca taty- skłamałam
- Zrozumiałe
Weszliśmy do sekretariatu. Odebrałam swój plan i jak się okazało miałam z Calumem i Michaelem biologie, angielski i matematykę.
- My teraz mamy w-f- oznajmił Cal
- A ja mam.. fizyke ugh- powiedziałam
- Powodzenia. Do zobaczenia
Zadzwonił dzwonek i weszłam do klasy. Ludzie schodzili się i zostawało coraz mniej miejsc do siedzenia. Usiadłam w przedostatniej ławce, przy oknie. Mam nadzieje, że nie zajęłam czyjegoś miejsca. Ale zostało jeszcze kilka wolnych miejsc to najwyżej się przesiądę. Do klasy weszła nauczycielka. Już nikt inny nie przyszedł. To chyba to miejsce nie jest zajęte przez kogoś innego.
- Widze nową twarz- odezwała się nauczycielka mówiąc pewnie o mnie- Chodź tu na środek i powiedz coś o sobie
Wstałam i ruszyłam naprzód klasy. Stanęłam koło biurka i patrzyłam na ludzi, którzy teraz mi się przygladają.
- Więc, nazywam się Alex Lee i przyjechałam z Londynu
- Dobrze, dziękuję. Także to jest wasza nowa koleżanka, Alex- powiedziała do klasy
Wróciłam do ławki i zaczęła się normalna lekcja. Ale wciąż słyszałam szepty ludzi.
Mam już za sobą trzy lekcje w tym angielski z Alem i Mikiem. Usiadłam blisko nich bo przecież tylko ich znałam. Gadaliśmy troche przez co nauczyciel zwracał nam co troche uwagę. Była przerwa i gadałam z Calumem. Po raz pierwszy tak szybkosię z kimś zaprzyjaźniłam
- Usiądzesz z nami na lunchu ?- spytał z uśmiechem
- Chętnie-
- Super
No tak za godzine lunch ale wcześniej jeszcze lekcja.
Wchodzę na stołówkę i rozglądam się za znajomą twarzą ciemnowłosego.
- Alex! Tutaj- zawołał jak zdążyłam zauważyć, Cal
Ruszyłam w jego kierunku. Przy stoliku siedział on, Mike i jeszcze dwóch nieznanych mi chłopaków. Byli przystojni. W ogóle czy w tej szkole są jacyś brzydcy ludzie czy tylko ja ?
Wszyscy się do mnie uśmiechnęli. Pierwszy wstał blondyn z Bandamą na głowie i przedstawił się.
- Jestem Ashton
- Alex- miał słodkie dołeczki, gdy się uśmiechał.
- Luke- tym razem usłyszałam imię blondyna z kolczykiem w wardze. Był bardziej taki nieśmiały.
Usiadłam między Michaelem a Lukiem.
- To moja nowa przyjaciółka- powiedział dumnie Cal, na co się zaśmiałam.
- Calum szybko zawiera znajomości-
- Zauważyłam.
W czasie lunchu chłopcy pytali mnie o starą szkołe i tak naprawdę mówiłam o sobie, ale zgrabnie omijałam tematy o których nie chciałam rozmawiać. Następnym razem muszę ich wypytać o ich życie.
Wymieniliśmy się numerami i tak się pożegnaliśmy. Po lekcjach ruszyłam piechotą do domu. W czasie grogi widziałam spory park, gdzie można iść na spacer. Od szkoły do domu nie było daleko, jakieś 15minut na nogach. Gdy znalazłam się pod drzwiami chwyciłam za klamke i .. oczywiście otwarte. Tyle razy mu powtarzałam żeby zamykał drzwi. Wystarczy tylko przekręcić zamek, czy to tak dużo?
- Wróciłam- zawołałam gazu byłam już w korytarzu.
Tata wyjrzał z biura. Tam jeszcze nie byłam, ale to później.
- Tyle razy ci mówiłam żebyś zamykał drzwi na zamek. Siedzisz w tym biurze i nawet nie będziesz wiedział czy ktoś nas okrada a tym bardziej, że jesteśmy w nowym mieście i nie wiesz jacy są tu ludzie- zdenerwowałam się , bo kiedyś jeszcze w Londynie mieliśmy taki przypadek że tata siedział nad papierami i nie zamknął domu i nas okradli.
- Już dobrze, spokojnie- zaśmiał się na mój dekalog słów – Jak tam w szkole?
- Całkiem nieźle
- To dobrze. Poznałaś kogoś?
- Taa. Takich chłopaków.
- Uu, moja córcia i chłopcy?-  znów się zaśmiał
Przewróciłam oczami na jego komentarz.
- No jak widzisz
- Niech mi tylko, któryś ci coś zrobi.. – zastrzegł
- Mam nadzieje, ze nie- robiłam sobie kawe- Chcesz?- spytałam
- Tak poprosze. I przynieś mi ją do biura, ok.?
- Ok.
Zrobiłam kawe i zaniosłam jedną tacie, a z moją poszłam do mojego pokoju. Kocham kawe i cappuccino też. Usiadłam na dużym parapecie.

Ten dzień był ciekawy. Jak ma być tak cały czas to mogę tu mieszkać. 

2 komentarze: